Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 18 października 2010

Mimo upływu czasu nie tracę nadziei

Miałam ciężką noc. Nie spałam prawie do 5:00 nad ranem. Do pracy szłam na 7:45. Spałam więc niewiele. W myśli układałam treść kolejnego posta. Zdania same układały się w spójną całość. Nie wstałam by zapisać, byłam zbyt zmęczona. Dzisiaj nie pamiętam z tego już nic, jedynie jakieś urwane myśli…

Zastanawiam się na ile cenna jest szczerość z jaką podchodzę do zawieranych znajomości, którym wciąż ja wychodzę naprzeciw. Chyba brakuje mi cierpliwości i nie umiem czekać. Ale kto wie…?
Gdybym tylko czekała, może do dziś dnia z nikim nie zamieniłabym ani jednego słowa, nie wymieniła ani jednej wiadomości. Piszę, jednak na niektóre listy odpowiedzią jest- brak odpowiedzi.


Do jednego Pana napisałam :

Nie powiedziałeś mi czy potrafisz zawsze zmierzyć się z ciężarem prawdy, wysłuchać jej i wyrazić uczciwie i otwarcie swoje zdanie, bez uciekania po kryjomu, bez słowa pożegnania.
Jest to dla mnie bardzo ważna informacja i Twoje zdanie na ten temat. Jeżeli nasza znajomość miałaby mieć trwałe fundamenty ja pierwszeństwo daję szczerości i uczciwości.
Twoi „poprzednicy" w przeważającej ilości, po moich szczerych wyznaniach, mimo wcześniejszych deklaracji po prostu cichaczem zrywali kontakt. Nie mieli na tyle odwagi, by mi o tym powiedzieć. Mam w telefonie numery ich telefonów, bo rozmawialiśmy ze sobą, jednak więcej się nie odezwali. Pewien internetowy przyjaciel z Australii powiedział mi, że źle postępuję. Że powinnam najpierw dać się poznać, a dopiero potem "odkrywać karty" i mówić o swoich mankamentach. Inny powiedział, że powinnam koloryzować na początku. Ciekawa jestem czy wszyscy mężczyźni myślą podobnymi kategoriami...? Ja jednak takie zachowanie uważam za oszustwo i "naciąganie". Jeśli masz ochotę i dobrą wolę odpowiedz mi proszę, czy lepiej czuł byś się, gdybyś wszystkiego dowiadywał się o mnie stopniowo, za każdym spotkaniem nowa "szokująca wiadomość". Czy może dobrze myślę wyznając na początku znajomości wszystko o swoich niedoskonałościach ?
Bo tak sobie myślę, że każdy z nas ma prawo do szczęścia i miłości, tylko trzeba się odnaleźć w tym zapędzonym i zagmatwanym świecie.

ps. Rozumiem, że po takim wstępie możesz być przerażony co do treści , jednak bez obaw. Jako realista rozumiesz, że ludzi dotykająinformacji o mnie różne nieszczęścia, choroby. Ale to nie może odebrać im prawa do miłości. Ja z poszukiwań nie zrezygnuję. Czekałam, żeby się otworzyć 26 lat, wystarczy!!!

Nie dostałam odpowiedzi…


Dalej więc ruszam na poszukiwanie swojej miłości…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz