Dzisiaj znowu odezwał się Piotr, ten o którym wspominałam, ale chyba go nie przedstawiłam.
Najpierw rozmowa o pogodzie, samopoczuciu, chodzeniu na grzyby, a skończyło się na bardziej osobistych tematach.
Że też ja zawsze trafiam na kogoś skrzywdzonego przez los, kto poruszy we mnie struny wrażliwości i obudzi współczucie. Jak to się dzieje, że to ojciec wychowuje sam dzieci w wieku od 17-7 lat, a matka interesuje się nimi tylko z doskoku.
Nie wiem czy byłabym gotowa na to, by jeszcze podejmować się takiego wyzwania. Nie wiem nawet jeszcze ile tych dzieci jest. Wszystkie zasługują na miłość i dobrą opiekę, ale czy jeszcze jestem do tego zdolna, czy wiek nie stawia mi pewnych ograniczeń. Może chciałabym ,ale nie wiem czy potrafię.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz