Były tylko deklaracje kontaktu telefonicznego, z kim innym spotkania. Na pustych słowach skończyło się.
Kto wie? Może ten świat jest taki zabiegany, zwariowany?
A może po prostu ludzie są niesłowni i sami nie wiedzą czego naprawdę chcą od życia.
Może się boją???
Ja nie będę jednak zrażała się i poddawała. Czekam cierpliwie na swój dzień, na swoją szansę
i wychodzę jej na spotkanie, kiedy tylko mam okazję.
Teraz jest cisza, pustka.
Wszystkiemu winne emaile, sms-y, krótkie wiadomości. Nikt dziś już nie chce pisać listów, a to takie piękne.
Chciałam kupić papeterię. Zdziwione ekspedientka spytała:” A kto dziś listy pisze?”.
- Ja - odpowiedziałam. Uśmiechnęła się tylko.Teraz nie mam nawet do kogo pisać. Choć jeden z panów pochwalił mnie za erudycję i talent pisarski. Nie powiem, miłe to było. Miał się odezwać, ale nie zrobił tego.
Może w ferworze codziennych spraw zapomniał o danej obietnicy…Może wkrótce ją ktoś wypełni. Sprawi, że słońce będzie jaśniej świeciło i nawet pochmurne dni staną się radosne.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz