Chyba straciłam chęć do pisania o swoich przeżyciach. Tyle naraz różnych emocji kumuluje się we mnie, że sama nie wiem jak sobie z nimi radzić. Nie wiem też na ile trafnie interpretuję wszelkie sytuacje, zdarzenia czy ich brak.
Wspominałam już, że poznałam gg.
Jest miłym człowiekiem i cudownie mi się z nim rozmawia. Jest wspaniałym „materiałem” na przyjaciela. Umówiliśmy się na pierwsze spotkanie.
Miało być pięknie, wspaniale, romantycznie. Niestety, nic nie wyszło z naszych planów i spotkanie odbyło się w zupełnie innej scenerii. Ja pojechałam do Oświęcimia, byliśmy na kawie. Rozmawiało nam się chyba dobrze, przynajmniej mnie było bardzo miło.
Znaleźliśmy nawet okazję by na trochę przytulić się.
Wróciłam do domu autobusem rozmyślając o swoim życiu. Każdy chce dla mnie dobrze, tylko, każdy ma na to swój własny pomysł. A gdzie ja w tym wszystkim mam swoje miejsce???Może jestem w błędzie, ale wydaje mi się, że gg nie będzie chciał się ze mną więcej spotykać.
Ja też nie będę nalegać. Nic na siłę. Nic wbrew woli drugiej strony.
Jednego dnia budzi się nadzieja na jakiś nowy kontakt, nową znajomość, drugiego dnia już nic się nie dzieje, tylko głucha cisza odbija się echem pośród wspomnień.
Pamiętacie, już kiedyś pisałam o tym, że pewien napastliwy „żonkiś” prorokował mi, że do końca życia będę sama, że na to zasługuję i że życzy mi tego. Coraz częściej wydaje mi się, że chyba miał rację. A samotność tak bardzo boli.
Nie chcę też być z kimś w kim się nie zakocham, tylko po to by być z kimkolwiek. Tak bardzo pragnę jeszcze posmakować szczęścia.
Może Nowy Rok przyniesie dla mnie jakąś nową, dobrą nadzieję, a może to jeszcze nie ten rok…?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz