Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Czy wypełnię czymś tę pustkę…?

Tyle chciałabym powiedzieć , napisać, ale mam w głowie pustkę. Pustkę jaka pozostaje po samotnie spędzonych nocach, weekendach, wieczorach, dniach, tygodniach, miesiącach. Gdy nic się nie dzieje tylko wsłuchujesz się w głuchą ciszę, która aż boli w uszach. Nie wspominam już o straconych latach młodości, to i tak nie przywróci straconego czasu, a tylko będzie bardziej bolało.
W zasadzie przez dłuższy czas nic się nie działo, pojedyncze rozmowy, które kończyły się na niczym. W takiej sytuacji człowiek może nabrać podejrzeń co do siebie, że jest jakimś dziwadłem, lub bezwartościowym człowiekiem, a przecież wiem, że tak nie jest. Każdy ma swoją wartość, mniejszą, czy większą, ale ma.
Czy tylko dlatego, że nikogo innego nie ma obok mnie, mam decydować się na człowieka, który mnie akceptuje z moimi niedoskonałościami. Spotkaliśmy się w Ryszardem 3 razy, ale nie będziemy razem. Nasz związek nie ma silnych fundamentów. Nie tego szukam w związku. Czy tylko dlatego mamy być razem, że jemu było dobrze ze mną? Czy ja się nie liczę w tej rozgrywce. Przecież mam uczucia, pragnienia, doświadczenia, które nauczyły mnie wiele. Czas chyba zrobić coś dla siebie jeżeli chcę być szczęśliwą.
Moja delikatność, subtelność jest dla mnie zgubna. Działam tak, by nikogo nie dotknąć, zranić, skrzywdzić. Skrywam swoje negatywne emocje, łzy. Koniec z tym!!!
Muszę teraz zadbać o siebie. Muszę nauczyć się asertywności.


W ostatnim czasie poznałam kogoś zupełnie przypadkowo, niespodziewanie i nieoczekiwanie. I co dla mnie bardzo ważne, to on znalazł mnie. Dotychczas to ja najczęściej wychodziłam naprzeciw swojemu szczęściu, ale go nie znalazłam. Może za mało jestem cierpliwa? Ale chyba nie! Czekałam tyle lat!
Początkowo nie chciałam się kontaktować z osobą, z poza portalu na którym jestem, nie wiedziałam kim jest naprawdę. Był jeszcze inny powód. Dziś już jest dla mnie nieistotny, chyba… Odprawiłam „kandydata” z kwitkiem, kategorycznie mówiąc: ”NIE”
Minęło sporo czasu….
Samotność i bezduszność niektórych mężczyzn coraz bardziej mi dokuczała. Mój „kandydat” okazał się w porządku, nie naciska i nie pisał do mnie. Odezwałam się pierwsza. Potem już potoczyła się rozmowa z gg. , bo tak będę mówić o mężczyźnie, z którym nawiązałam kontakt. Ale o nim napiszę w następnym poście.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz