Szukaj na tym blogu

czwartek, 29 lipca 2010

Nie znam nawet Twojej twarzy

Miotana myślami o wyjątkowej miłości snułam kolejne swoje marzeniami i wyobrażenia. Oczywiście to działo się tylko w mojej głowie...


W oknie pociągu przewijały się malownicze, zimowe krajobrazy. Jechałam na spotkanie z Tobą. Tak zdecydowałam się, choć tak bardzo obawiałam się tego co ludzie powiedzą widząc nas razem. Matka z synem, co za miła rodzinka. W głowie kłębiły się myśli i powodowały taki zamęt, że omal nie przegapiłam stacji, na której miałam wysiadać. Na peronie jak zwykle o tej porze, w tym miejscu, przewijało się sporo podróżnych. Każdy pospiesznym krokiem podążał w swoją stronę. Tylko ja stałam niepewnie rozglądając się czy ktoś się do mnie zbliża. No tak! Ty przecież wiesz jak wyglądam. Ja ciebie nie widziałam. Zmarzłam. Było mi bardzo zimno. Pociąg był słabo ogrzewany, jakaś awaria. Z przyjemnością napiłabym się teraz gorącej czekolady
i wzięła kąpiel w pianie. Z boku usłyszałam znajomy głos. Zupełnie jakbyś czytał w moich myślach. - Cześć, nic prostszego jedziemy. Zamurowało mnie. Czyżbym na głos wypowiedziała swoje życzenia? - Witaj odpowiedziałam i delikatnie pocałowałam Cię w policzek. Uśmiechnąłeś się dobrotliwie i wziąłeś mnie za rękę. Nie pytałam o nic. Po prostu Ci zaufałam. Wsiedliśmy w taksówkę, podałeś adres jakiegoś motelu. Pokój był już zarezerwowany. Po drodze prowadziliśmy zwykłą grzecznościową rozmowę o podróży, samopoczuciu, pogodzie…


Po niedługiej chwili przybyliśmy na miejsce. Klucze do pokoju miałeś już przy sobie. Otworzyłeś drzwi i zaprosiłeś mnie do środka gestem, jakbyś zapraszał przyjaciółkę do swego domu. Poczułam się bezpiecznie. Zaraz uświadomiłam sobie jak bardzo jestem szalona, a jednocześnie spragniona bliskości drugiego człowieka. Jak wielka różnica wieku nas dzieli i nie mam prawa nawet do Twojego czułego dotyku. Jakby na wyrost przytuliłeś mnie i powiedziałeś: - Czuj się swobodnie, niczym nie skrępowana, nic złego się nie dzieje. Rzeczywiście, miałeś rację. Jeszcze nic się nie stało. Ostatecznie to będzie tylko masaż. W końcu większość masażystów, rehabilitantów to ludzie młodzi. Więc czemu nie Ty? Szukałam rozpaczliwie usprawiedliwienia dla tego co robię i w co wchodzę, ale nie chciałam się wycofać. - Marzyłaś o kąpieli, ja idę przygotować gorącą herbatę z cytryną i miodem. Dobrze ci zrobi. Wzięłam gorący prysznic. Gdy wyszłam zawinięta w cieplutki żółty szlafroczek herbatka już czekała. Patrzyłeś na mnie z zaciekawieniem i znowu lekki uśmiech pojawił się na Twojej twarzy. Jakbyś chciał mnie o coś zapytać. - Śmiało pytaj, odpowiem szczerze. W odpowiedzi podałeś mi tylko kubek z herbatą, a sam wskoczyłeś pod prysznic. Wyszedłeś w białej płóciennej bluzeczce i takich samych spodenkach. Wyglądałeś jak prawdziwy rehabilitant. Opuściły mnie na chwilę wszelkie wątpliwości, pozbyłam się zahamowań. Teraz poczułam się bardzo dobrze i chyba byłam szczęśliwa. Piliśmy herbatę rozmawiając o naszej poezji, doznaniach, przeżyciach… O wszystkim tylko nie o tym co n as zbliżyło do siebie. Może dlatego, że nikt z nas tego tak do końca nie wie. W pewnej chwili wypowiedziałeś słowa: - Teraz czas na obiecywany masaż. Włączyłeś muzykę relaksacyjną, rozłożyłeś na dywanie duży frotowy ręcznik. Posłusznie zdjęłam szlafrok, a Ty nawet mrugnięciem oka nie okazałeś żadnej reakcji na moją amputowana pierś. Ułożyłeś mnie do masażu dokładnie objaśniając jak mam leżeć.
Od połowy przykryłeś moje nagie ciało błękitnym ręczniczkiem, żebym nie czuła się skrępowana. Rozprowadzałeś nie spiesząc się, wonny olejek o egzotycznym zapachu po ramionach, karku, przechodząc całe plecy aż do pośladków. Teraz delikatnie opuszkami palców poznawałeś każdy zakamarek mojego, jakże bardzo spiętego ciała. Poprosiłeś abym się rozluźniła i zapomniała o wszystkim. - Nie myśl o niczym, nie mów nic, wszystko będzie dobrze, zobaczysz. O tak, mnie było cudownie, ale co z moim kalectwem? A może to nie ma żadnego znaczenia? Przecież to tylko masaż, nic więcej! A jak się zakocham? Co wtedy? Nie, nie mogę do tego dopuścić. On tak o sobie niewiele mówi – pomyślałam ze smutkiem. Obydwoje doświadczeni przez los, zranieni w miłości, z nieciekawą, bolesna przeszłością – to tyle co nas łączy… Ale……… No właśnie, kalendarz zabrał głos i przekreślił szansę spotkania się naszych dróg. Dobrze, że przynajmniej możemy byś przyjaciółmi od serca. Przerwałam myśli, bo poczułam ostry ból. Tak rozmasowywałeś złogi na karku, tam najczęściej się odkładają i bardzo boli. Teraz przeszedłeś do ramion i pleców. Pośladków nawet nie dotknąłeś. Dalej okryte były błękitnym ręczniczkiem frotte. Pomasowałeś jeszcze moje ręce i odwróciłeś do siebie przodem. Zamknęłam oczy, a Ty delikatnie dotknąłeś mojej piersi i pustego miejsca, pocałowałeś delikatnie w usta i to był koniec masażu. Pomogłeś mi wstać i ubrać na siebie szlafrok. Usiadłam na kanapie z podkulonymi nogami, a Ty usiadłeś obok i przytuliłeś mnie do siebie. Nic złego nie zrobiłam. Było mi tak cudownie. Nareszcie poczułam się jakbym była dla kogoś ważna. W tym uścisku tkwiliśmy tak jeszcze jakiś czas. Muzyka grała dalej. Ja chciałam tylko rozprostować nogi i przetarłam oczy. Obok nie było nikogo, w pokoju panował nieład…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz