Szukaj na tym blogu

wtorek, 24 sierpnia 2010

Czasem są spokojne , ciche dni...


Ostatnie dni nie przyniosły nic nowego oprócz pecha, który mnie dopadł.
Bagatela…

W nocy rozleciał mi się ząb, a na drugi dzień wnuczuś w zabawie złamał mi paznokieć. Niby nic, ale bardzo
się tym przejął.
Ma niespełna trzy latka, ale zna się na kobiecych potrzebach i powiedział, : psieplasiam babciu, nie chciałem i miał bardzo przejętą minkę.
Ale babcia kupiła kropelkę i paznokieć przykleiła.
Gorsza sprawa z ząbkami, ale tego może nie będę opisywała. Powiem tyle, że wkrótce będę miała śliczny uśmiech.
Dwa ostatnie dni popisaliśmy trochę z Markiem, wymienili pozdrowienia i ciepłe słowa. Dobrze mieć przyjaciela. Wiedzieć, że ktoś ci dobrze życzy, ma dla ciebie dobre słowo.
Ale…..
Coś jednak zaczyna się dziać.
To prawda, trzeba nauczyć się czekać, Pośpiech w budowaniu związku nie jest wskazany. W żadnym wypadku.
Tak więc dzisiaj miałam pierwsze spotkanie z Romanem.
Zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie.
Spotkaliśmy się na kawie i było bardzo miło. Nawet nie zorientowałam się jak szybko upłynął czas. Kto wie, może coś wyniknie z tej znajomości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz