Późnym wieczorem przychodzi smutek,
Zjawia się niczym gość nieproszony.
Powoli , cicho wkrada się do mnie,
Zmącić spokój umysłu i serca.
I choć przeliczam czas na minuty,
Jaki pozostał, nim ujrzę ciebie.
Jest za długo, by czekać cierpliwie
Nim znów weźmiesz mnie w swe ramiona.
Przytulisz mocno i pocałunkiem,
Przywołasz nasze wspólne wspomnienia,
Ja będę tęsknić do twoich pieszczot,
By je uchronić od zapomnienia.
Zmęczonym wzrokiem patrzę przed siebie
I szukam twarzy dobrze mi znanej.
Pytam przechodniów, czy cię widzieli,
Z niedowierzaniem patrzą na mnie.
Czy on chce wiedzieć, co teraz czuję
Gdy tak cierpliwie czekam na niego?
Co sobie myśli, czy wciąż mnie kocha?
Tylko to chciałabym dzisiaj wiedzieć.
Z tęsknotą walczyć bardzo trudno,
I udawać, że nic się nie dzieje.
Kiedy ci smutno, tęsknisz ogromnie
Wtedy nawet nadzieja umiera.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz