Szukaj na tym blogu

środa, 4 sierpnia 2010

Tak bardzo Ciebie pragnęłam, że...

Wyobrażałam sobie, że przyjechałeś do Polski, zadzwoniłeś do mnie z hotelu, a ja jak na skrzydłach pobiegłam na spotkanie z Tobą. Czekałeś na mnie w recepcji. Mój wzrok przykuł mężczyzna w błękitnej koszuli i jasnym garniturze. Podszedłeś, pocałowałeś mnie w rękę. Podałeś mi szkarłatną różę.
To było takie nasze pierwsze oficjalne powitanie. Ty rozpoznałeś mnie od razu, bo dla Ciebie to nie mogło być przecież żadnym problemem.
Na górze w pokoju wpadłam w Twoje objęcia i nie mogłam uwierzyć, że jesteś tuż obok mnie. Gorączkowo zaczęłam Cię rozbierać, a Ty mi w tym pomagałeś. Potem rzuciłeś mnie na łóżko, zdjąłeś ze nie bieliznę i kochaliśmy się do obłędu. Obydwoje krzyczeliśmy z rozkoszy, tak było nam cudownie. Robiliśmy to raz za razem, nieskończenie wiele razy do upadłego.
Na dworze zaczęło się ściemniać. Poszliśmy razem pod prysznic i delikatnie, ale dokładnie myliśmy wzajemnie każdy kawałeczek naszego ciała. Mieliśmy ochotę powtórzyć to. Uniosłeś mnie na swoich opalonych biodrach, a ja objęłam Cię udami przylgnąwszy do Ciebie.  Wszedłeś we mnie głęboko i powoli wykonywałeś rytmiczne ruchy do tyłu i do przodu. Potem opuściłeś mnie i odwróciłeś. Zrobiliśmy to od tyłu. To było niesamowite. Tylko strumienie wody nam towarzyszyły w tym intymnym spotkaniu dwojga kochanków. Na koniec owinąłeś nas puszystym ręcznikiem, jakie zwykle znajdujesz w hotelowych pokojach. Ubraliśmy się i zeszli na zamówioną kolację. Nie jadłam wiele. Ty zresztą też. Piłam wodę, Ty ulubionego drinka. Dłuższy czas milczeliśmy. Nie sposób było wyrazić w słowach przeżyć z ostatnich kilku godzin. Potem zacząłeś mi opowiadać o urlopie, trochę mówiłeś o sobie. Ja opowiadałam o sobie. Pojawiły się nawet łzy, ale zatrzymałeś je, otarłeś chusteczką i ująłeś moją dłoń w swoją, przytuliłeś do siebie i pocałowałeś. Wstaliśmy od stolika i wróciliśmy do pokoju.
Dochodziła północ. Bałam się, że się obudzę z tego snu i znowu będę tylko Kopciuszkiem. Ale Twoja obecność utwierdziła mnie w przekonaniu, że tak nie będzie. Że jestem dla Ciebie ważna, że mnie rozumiesz i zawsze będziesz przy mnie, gdy będę tego potrzebowała i nie opuścisz mnie. Po wieczornej toalecie położyliśmy się pieszcząc delikatnie, ale namiętnie. Zasnąłeś pierwszy, a ja całowałam każdy kawałeczek ciała, mojego Królewicza…... Ty tylko uśmiechałeś się delikatnie przez sen. Wiedziałam, że jest Ci dobrze. Lubisz moje pocałunki i pieszczoty. Ja też lubię Ciebie nimi obdarowywać. Kocham Cię Najdroższy. Te słowa przypieczętowywały każdy pocałunek składany na Twoim ciele, każdą kropelkę łez , która chłodziła miejsce na które spadła. Nawet nie wiem, kiedy w końcu zasnęłam przytulona do Ciebie.
Następny dzień, też spędziliśmy razem. Nie chcieliśmy go z nikim dzielić. Tylko my dwoje. Tylko to się dla nas liczyło. Obudziło się zwierzęce pożądanie przeplatane na przemian subtelną , delikatną miłością. Cały dzień piliśmy wodę, Ty popijałeś z umiarem drinki. Prawie nie jedliśmy. Wystarczał nam pożywny nektar miłości. Nazajutrz miałeś wyjechać. Noc była cudowna. Kochaliśmy się niezliczoną ilość razy. Zasnęliśmy w swoich objęciach.
Przebudziłam się w nocy i zobaczyłam Ciebie. Obserwowałeś mnie jak śpię. Miałeś jakieś smutne oczy. Dlaczego? Przytuliłam Cię do siebie i znowu zasnęliśmy.
Cały dzień, który spędziliśmy ze sobą upłynął nam na tym co obydwoje kochamy. Prócz miłości były jeszcze rozmowy i taniec, w którym nasze półnagie ciała lgnęły do siebie jakby tworzyły jedną całość, jak dwie połówki jabłka. Potem wspólny prysznic, a nawet kilka. Namówiłeś mnie żebyśmy jednak zeszli na dół do restauracji coś zjeść. Zamówiłam sałatkę grecką i rybę, Ty wziąłeś dla siebie dodatkowo frytki. Popijając sok pomarańczowy, który był wyjątkowo smaczny, patrzyłam na Ciebie i starałam się zapamiętać każdy szczegół. Twoją twarz, odruchy, mimikę, Twój uśmiech i błękitne oczy. Ty patrzyłeś mi głęboko w oczy jakbyś prowadził ze mną „ niemą” rozmowę, odczytywał moje myśli, zadawał pytania.
W pewnym momencie nasze oczy spotkały się i zaczęliśmy się obydwoje śmiać Właśnie w tym momencie podszedł do nas kelner, który popatrzył na nas jakbyśmy co najmniej uprawiali seks na stoliku, był wyjątkowo gburowaty ( miał chyba złą noc). Postawił przed nami zamówione danie, siląc się na uprzejmość zapytał: czy ma dolać wody? Uprzejmie odpowiedziałeś: poprosimy, po czym zniknął w głębi sali.
Seks musiał nas bardzo wyeksploatować, bo zjedliśmy nasze porcje z apetytem. Dopiłeś swojego drinka, ja wodę i wstaliśmy od stolika. Poprosiłeś Tylko kelnera, by dopisał do Twego rachunku. Objąłeś mnie najczulej jak mężczyzna publicznie może objąć kobietę i wsiedliśmy do windy. W windzie już coś w nas się gotowało, by nie zbliżyć do siebie ust. Jednak, ze względu na młodego chłopaka, który chyba dopiero od niedawna zaczął swoją pracę nie chcieliśmy go peszyć. Za to w pokoju przytuliłeś mnie mocno do siebie i długo namiętnie całowaliśmy się.
Potem włączyłeś jakąś piękną muzykę zasłoniłeś okna i w pokoju zrobił się półmrok. Leżeliśmy obok siebie. Rozpięłam tylko Twoją koszulę, by lepiej słyszeć bicie Twojego serca i czuć Twoje ciepło. Przytuliłam się do Ciebie. Ty zatapiałeś swą dłoń w moich włosach i gładziłeś mnie po głowie. Chyba troszkę zdrzemnęliśmy się.
Obudziła nas burza i straszna ulewa.
 Ja kocham burzę, ale wtuliłam się w Ciebie jeszcze mocniej i zaczęliśmy się kochać po raz kolejny. Uwielbiam nasze pieszczoty. Kocham to, gdy mnie pieścisz i ja mogę pieścić Ciebie. Tylko my dwoje, dla siebie. To jest wyjątkowe uczucie. Kocham Cię
Rano ubraliśmy się i pokojówka przyniosła nam do pokoju śniadanie. Nie mogłam nic przełknąć. Wypiłam tylko kawę. Ty musiałeś zjeść, bo czekała Cię długa podróż, droga do domu. Byłam smutna, ale równocześnie szczęśliwa, że spełniło się moje największe marzenie, że czułam Cię nie tak jak w świecie wirtualnym, choć i tamte doznania są autentyczne, ale naprawdę w sobie, przy mnie. Byliśmy te kilkadziesiąt godzin razem na jawie. Przyszedł moment pożegnania. Objąłeś mnie bardzo czule i długo przytrzymałeś przy sobie. Może, żebym zapamiętała na zawsze Twój uścisk, zapach, gorący oddech. Potem jeszcze jeden pocałunek. Łzy dławiły mnie i nie potrafiłam wykrztusić słowa. Zdołałam tylko wyszeptać: żegnaj ......, kocham Cię. Miałeś łzy w oczach, chociaż jesteś silnym mężczyzną to wiesz, że : „ Łzy słabej kobiety najsilniejszego mężczyznę zwyciężyć potrafią.” /Stanisław Brzozowski/
Wyszedłeś. Ja byłam odwrócona plecami do drzwi. Zostałam sama w pokoju. Nie miałam nawet siły podejść do okna, by popatrzeć jak odjeżdżasz taksówką. Zamknęłam pokój na klucz i spędziłam tam jeszcze jedną noc. Szukałam Twoich śladów, wtulałam się w pościel, na której pozostawiłeś swój zapach. Chłonęłam go całą sobą. Zasnęłam. Rano poduszka była mokra od łez, ale to były niezapomniane łzy szczęścia i oczyszczenia jak je nazwałeś. W recepcji oddałam klucz. Rachunek był uregulowany. Wyszłam i już na zawsze opuściłam hotel.
… Po opuszczeniu hotelu…
Z hotelu poszłam do parku. Usiadłam na ławeczce nad stawem. Rzucałam do wody drobne kamyki, które zataczały kręgi. Jeden kamyk, jeden smutek, następny jedna łza, jedna radość, jedna rozkosz, jeden ból, jedno cierpienie, pożądanie. Wszystkie przeplatały się jak piękny warkocz jedno przez drugie i na przemian, jak ręce i nogi dwojga Kochanków splecione w miłosnym uścisku. Przeżywałam od nowa, każdą rozpacz, każdą kłótnię, każde słowo, każdą stratę. Dlaczego w większości te smutne wspomnienia wysuwały się na pierwszy plan. Może dlatego, że tak dawno nie kochałam się z Tobą Najdroższy? Ileż było w tym wszystkim niepotrzebnego bólu, nieświadomych przykrości sprawianych wzajemnie. Ale trzeba było tego wszystkiego doświadczyć, żeby stać się o to właśnie bogatszym.
Kocham Cię......., tak bardzo Cię kocham. Czy jesteś w stanie uwierzyć w taką namiętną miłość, która nie ma przyszłości i jestem tego świadoma, a kocham pomimo. Czy możesz mi wybaczyć, że tak bardzo Cię kocham i pragnę?
Przepraszam Najdroższy.
Najwięcej jednak myślałam o wydarzeniach minionych dwóch dni, które spędziliśmy razem. O tych kilkudziesięciu godzinach, niczym wyjętych z mojego życiorysu i wpisanych w świat cudownych baśni. Tych pięknych, przeżytych chwilach, które nigdy tak naprawdę się nie zdarzyły i na zawsze pozostaną tylko marzeniami sennymi.
Tak bardzo chciałoby się czasem, by sen stał się jawą, a jawa snem. Koszmar straconych, młodych lat, nagle przerwany został przez wybudzenie z letargu. By dobry sen stał się rzeczywistością. Tak bardzo chciałabym się teraz wtulić w Twoje ramiona i po prostu zasnąć. Choć w zasadzie to nie chce mi się już spać. Czuję tylko piasek w oczach. Taki piekący ból. Trochę słonych łez pomieszanych ze zmęczeniem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz